sty 4 2010

Spotkanie ze starym znajomym w sklepie muzycznym

Środa chyliła się już ku końcowi . Wieczorem przed snem pisałem jeszcze ze znajomymi,  lecz nie trwało to długo. Ostatniego dnia w roku zbudziłem  się dosyć późno, bo dopiero w południe.  Z karteczki przyczepionej do lodówki dowiedziałem się, że Kinga siedzi teraz w muzeum .  Z uwagi na krótki czas do inauguracji wystawy pracownicy muzeum muszą się streszczać z przygotowaniami . Zrozumiałe. Przeglądałem szczegółowo jej książki. Mniej więcej koło 12.00 podjechał do mnie Krzysztof.  Rozmawialiśmy chwilę na temat elektroniki  oraz  komputerów. Muszę zaznaczyć, iż temat ten porusza jego zainteresowania . W sumie to nie miałem dużo do powiedzenia będąc w tym temacie. Właśnie jechał Krzysztof z Gorzowa, gdzie miał coś ważnego do załatwienia . Namawiał mnie, żebym pojechał z nim do muzycznego, bo zamierza kupić gitarę elektryczną, a  ja się odrobinę na sprzęcie muzycznym znam.  Krzysztof nie musiał mieć specjalnie daru przekonywania, żeby mnie do tego namówić . Zadzwoniłem do Kingi, że nie będzie mnie w domu podając tego powód. Wsiadłem do auta i pomknęliśmy ku najbliższemu sklepowi muzycznemu.  Byłem ciekawy i zdziwiony zarazem po co mu gitara elektryczna . Wraz ze znajomymi gra w jakimś lokalnym zespole i chciałby się udzielić. Z tego co twierdzi na klasyku gra w miarę dobrze. No cóż…………dosłownie chwilę  potem  znaleźliśmy się  na miejscu . W czasach liceum byłem gitarzystą lokalnego zespołu. Wiadomo jak to było, lata 90, heavy metal, długie włosy, skóra , częste spotkania w większym gronie – gdzie te piękne czasy. Sprzedawcą w sklepie okazał się mój stary znajomy zwany przez wszystkich Omą.  Udało mu się mnie na samym progu mnie rozpoznać, pomimo zmian w imagu, które przez ten czas nieuchronnie nastąpiły . Continue reading


gru 17 2009

Co też człowiekowi może się przyśnić

Do świąt zaledwie tydzień, a już mam  wyśmienity  nastrój.  Za jakiś czas będę mógł przemieszczać się z jednego odległego miejsca do drugiego za pomocą niezłej bryki . Powróciwszy do domu napaliłem w kominku, odgrzałem sobie obiad i wziąłem jakąś książkę do ręki. Leki zaczynają powoli działać,  bo  czuje się coraz lepiej. To dobry znak.  Możliwe, że do świat bożego narodzenia uda wykuruje się w większym stopniu . Mijało leniwie popołudnie. Odpoczywałem w pełni. Czułem się trochę zmęczony. Nawet nie zauważyłem jak przysnąłem na sofie.  Przyśniło mi się coś tym razem . Sen jak to sen – zero logiki. Z tego co sobie przypominam znalazłem się na jakieś imprezie.  Znajdowali się na niej moi znajomi, a także Kinga . Najwidoczniej było to jakieś większe spotkanie towarzyskie…..może sylwester, któż to wie. Rozmawiali na jakiś temat. Sen był za przeproszeniem poryty i nieskładny.  Po pewnym czasie wstałem od stołu i pomaszerowałem do łazienki . Ledwo zamknąłem drzwi od niej znalazłem się w jakimś innym miejscu. Banał……..wyglądało to jak jakiś magazyn.  Z tego co sobie przypominam znajdowały się tam wyłamane wraz z futryną drzwi . Miałem złe przeczucie. W  pewnym  momencie z nikąd dosłownie pojawił się niewidomy, siwy człowiek w jakieś szacie. Przedstawił się jako Homer. Nie wiem skąd on tam się znalazł, ale fakt że był obecny. Spojrzał na wyłamane drzwi a potem na mnie.  Wyglądał na zrozpaczonego . Continue reading