Wspominanie starych ,dobrych czasów w niedziele przy obiadku
Nie skłamię jeśli napiszę, że czułem się trochę skrępowany na początku naszego spotkania rodzinnego . Justyna dosłownie nie dawała dojść ani mi , ani Sylwkowi do głosu. Ograniczyłem się jedynie do przytakiwania albo jeżeli już zyskałem okazję ku temu do wymiany zdania. Przy obiedzie sytuacja uległa nieco zmianie . Ale czy na lepsze ? Kinga postarała się w kuchni na medal. Zaskoczyła nas kotlecikiem schabowym wraz z piure, a także surówką . Palce lizać. Miałem nadzieje, że Kinga samą swoją obecnością odrobinę ją przyhamuję. Nic jednak z tego. To właśnie wtedy zauważyłem, że Kinga jest równie gadatliwa . Teraz to ja zaczynałem przypominać Sylwestra. Obie wspominały piękne lata młodości i dzieciństwa. Przysłuchując się jedynie dowiedziałem się całkiem ciekawych rzeczy . Będąc jeszcze nastolatką była z natury lekkoduchem. Częstokroć uciekała ze szkoły, jeździła na koncerty rockowe i miała kłopoty w szkole. Dopiero jakoś w późniejszym czasie wszystko uległo zmianie. Skończyła liceum, wyjechała do Poznania, znalazła pracę i udała się na studia zaoczne. Udało mi się ją poznać w czasie, gdy świeżo co uzyskała licencjat . Lepsze jednak było przed nami. Kinga bowiem doszła do głosu. Continue reading