stycznia 12 2010

Wspominanie starych ,dobrych czasów w niedziele przy obiadku

Nie skłamię jeśli napiszę, że czułem się trochę skrępowany na początku naszego spotkania rodzinnego . Justyna dosłownie nie dawała dojść ani mi , ani Sylwkowi do głosu. Ograniczyłem się jedynie do przytakiwania  albo  jeżeli już zyskałem okazję ku temu do wymiany zdania.  Przy obiedzie sytuacja uległa nieco zmianie . Ale czy na lepsze ? Kinga postarała się w kuchni na medal.  Zaskoczyła nas kotlecikiem schabowym wraz z piure, a także surówką . Palce lizać. Miałem nadzieje, że Kinga samą swoją obecnością odrobinę ją przyhamuję. Nic jednak z tego.  To właśnie wtedy zauważyłem, że Kinga jest równie gadatliwa . Teraz to ja zaczynałem przypominać Sylwestra. Obie wspominały piękne lata młodości i dzieciństwa.  Przysłuchując się jedynie dowiedziałem się całkiem ciekawych rzeczy . Będąc jeszcze nastolatką była z natury lekkoduchem.  Częstokroć  uciekała ze szkoły, jeździła na koncerty rockowe i miała kłopoty w szkole. Dopiero jakoś  w późniejszym czasie  wszystko uległo zmianie. Skończyła liceum, wyjechała do Poznania, znalazła pracę i udała się na studia zaoczne.  Udało mi się ją poznać w czasie, gdy świeżo co uzyskała licencjat . Lepsze jednak było przed nami. Kinga bowiem doszła do głosu. Continue reading