Spotkanie ze starym znajomym w sklepie muzycznym
Środa chyliła się już ku końcowi . Wieczorem przed snem pisałem jeszcze ze znajomymi, lecz nie trwało to długo. Ostatniego dnia w roku zbudziłem się dosyć późno, bo dopiero w południe. Z karteczki przyczepionej do lodówki dowiedziałem się, że Kinga siedzi teraz w muzeum . Z uwagi na krótki czas do inauguracji wystawy pracownicy muzeum muszą się streszczać z przygotowaniami . Zrozumiałe. Przeglądałem szczegółowo jej książki. Mniej więcej koło 12.00 podjechał do mnie Krzysztof. Rozmawialiśmy chwilę na temat elektroniki oraz komputerów. Muszę zaznaczyć, iż temat ten porusza jego zainteresowania . W sumie to nie miałem dużo do powiedzenia będąc w tym temacie. Właśnie jechał Krzysztof z Gorzowa, gdzie miał coś ważnego do załatwienia . Namawiał mnie, żebym pojechał z nim do muzycznego, bo zamierza kupić gitarę elektryczną, a ja się odrobinę na sprzęcie muzycznym znam. Krzysztof nie musiał mieć specjalnie daru przekonywania, żeby mnie do tego namówić . Zadzwoniłem do Kingi, że nie będzie mnie w domu podając tego powód. Wsiadłem do auta i pomknęliśmy ku najbliższemu sklepowi muzycznemu. Byłem ciekawy i zdziwiony zarazem po co mu gitara elektryczna . Wraz ze znajomymi gra w jakimś lokalnym zespole i chciałby się udzielić. Z tego co twierdzi na klasyku gra w miarę dobrze. No cóż…………dosłownie chwilę potem znaleźliśmy się na miejscu . W czasach liceum byłem gitarzystą lokalnego zespołu. Wiadomo jak to było, lata 90, heavy metal, długie włosy, skóra , częste spotkania w większym gronie – gdzie te piękne czasy. Sprzedawcą w sklepie okazał się mój stary znajomy zwany przez wszystkich Omą. Udało mu się mnie na samym progu mnie rozpoznać, pomimo zmian w imagu, które przez ten czas nieuchronnie nastąpiły . Krzysztof gra przeciętnie i udziela się jedynie dla zabawy w lokalnym zespole, tak więc popełnił by spory błąd dokonując wyboru gitary marki Gibson bądź Dimavera stojących od tysiąca w wzwyż, że już nie wspomnę o piecyku. Oma stanowczo odradził, choć było to w jego kupieckim interesie, aby wcisnąć jak najdroższy sprzęt i zaczerpnąć z tego zysk.

Najkorzystniejszym wyjściem byłoby zakupienie tańszego Stratocastera bądź Telecastera. Krzychu od razu się zgodził i zamówił wiosło marki Stratocaster. Oma popatrzył na delikatnie pęknięte okno i rzekł, że coraz bardziej zagrożony jest towar w sklepie. W zeszłym tygodniu ktoś umyślił sobie okraść sklep ze sprzętu muzycznego. Oma myśli oczywiście nad zabezpieczeniem sklepu, jakimkolwiek. Spojrzałem na spękaną szybę po czym powiedziałem, że wiem co mogłoby mu pomóc. Uczynił skupiony wyraz twarzy . Po raz kolejny spojrzałem na drzwi po czym zacząłem chwalić drzwi szklane. Nie one same jednak stanowią zabezpieczenie, ale materiał, z którego wykonywane są szyby. Szkło klejone znakomicie nadaje się do produkcji szyb antywłamaniowych oraz kuloodpornych. Z podobnymi szybami można zapewne znaleźć drzwi szklane . Grzechem byłoby zainteresowanemu Omie nie wspomnieć o wytrzymałości oraz odporności na uderzenia, które jak dobrze widać na spękanej szybie mają miejsce. Szkło klejone jest także bezpieczne. Po uderzeniu czegoś w nie powstanie sieć spękań rozchodzących się promieniście wokół źródła uderzenia. Rozbijając się nawet nie uczynią nikomu krzywdy, bo pękają na drobne i tępo zakończone odłamki. Od klasy szkła zależy jednak w znacznej mierze wytrzymałość szkła . Moja prelekcja ucieszyła Omę, który chciał w podziękowaniu za dobrą radę zrobić nam za frico zupełnie tatuaż. Odmówiliśmy jednak, tłumacząc się brakiem czasu. Wziąwszy sprzęt udaliśmy się do auta. Krzysztof odwiózł mnie pod dom, w którym znalazłem się około godziny 15.00.