Będąc na uroczystej inauguracji wystawy
Pracowałem do godziny 16.00. Miałem na tyle szczęście, że Stefan podwiózł mnie aż pod sam dom . Miał po drodze. Wchodząc do domu z mety wstawiłem wodę na kawę i sprawdziłem co jest w lodówce. Odgrzałem sobie obiadku, po czym puściłem jakąś muzykę. Musiałem chociaż odrobinkę odpocząć . Czekała mnie jeszcze wizyta w muzeum. Zostało mi ogólnie niewiele czasu . Cóż…..komu w drogę temu czas. Ubrałem się i pospieszyłem złapać jakiś tramwaj. Na dworze było zimno okrutnie . Mało brakowało, a by mi ten tramwaj uciekł. Jakoś nie uśmiechało mi się wydawania ponownie pieniędzy na taksówkę bądź co gorsza spacerek z buta jak to się mówi. W muzeum pojawiłem się około godziny wpół do szóstej. Ogólnie z tego co zauważyłem było względnie dużo ludzi. W jednym pomieszczeniu panował półmrok, zapalone były jedynie lampki. Wnet zauważyłem zakupione przed świętami drzwi szklane z witrażami. Próbowałem się przyjrzeć daleka. Nie podchodziłem zbyt blisko by zainteresowani wystawą ludzie nie myśleli sobie, że zamiast eksponatów przyszedłem drzwi oglądać . Od razu wiedziałem, że to motyw sakralny……..matka boska trzymająca dzieciątko o ile sobie przypominam. Wspaniale komponowało się to z różnymi eksponatami z epoki jak i również z cicho brzmiącym chorałem gregoriańskim. W ogóle to lampa podobnej barwy co witraż na który patrzyłem świetnie go podkreślała. Zmieniłem kurs podchodząc do różnych eksponatów…..uzbrojenia rycerskiego, iluminowanych ksiąg bądź przedmiotów codziennego użytku. W końcu pojawiła się i Kinga , która podchodząc do różnych rzeczy opowiadała pokrótce o nich . Sam w milczeniu słuchałem, co miała do powiedzenia na temat kodeksu rycerskiego bądź średniowiecznych archetypów – wzorców.

To był świetny wykład. Po upływie może pół godziny podszedł do mnie jakiś profesorek, który był ciekawy jak te drzwi zrobiono wskazując na drzwi na wprost, na które wcześniej tak się gapiłem. Nie trzeba być alfą i omegą , by wiedzieć, że chodzi mu o te witraże. Postanowiłem mu otworzyć na nie oczy. Zacząłem mu więc tłumaczyć, że takich drzwi w całości się nie produkuje, a jedynie poprzez umieszczenie dekoracyjnej tafli pomiędzy dwie zewnętrzne szyby zespolone utrzymuje się taki efekt. Spytał się, czy to aby na pewno bezpieczne dla witraży . Pozwoliłem sobie wyjaśnić mu kilka spraw. Po pierwsze szyby zewnętrze wykonane są ze szkła klejonego, a te z kolei charakteryzuje się niebywałą wytrzymałością i odpornością na uderzenia. Poza tym szkło takie w momencie uderzenia charakteryzuje się tym, że wokół jego źródła powstaje sieć pęknięć rozchodzących się promieniście. Jak już….pęka na drobne i tępe kawałki nie robiąc nikomu krzywdy, co przesądza o ich bezpieczeństwie. Dystyngowany pan profesor pokiwał, że rozumie. Odszedł po chwili wołany przez jakiego innego jegomościa. Wystawa zakończyła się pół godziny później. Wraz z Kingą ruszyłem do domu.