stycznia 25 2010

Fascynująca książka oraz moje filozofowania na sam początek soboty

Zdecydowałem zregenerować swoje siły poprzez odespanie całego przepracowanego tygodnia . Poszło mi to  tylko  na dobre,  bo  czułem się w pełni  wypoczęty . Korzystając z tego, że Kinga udała się po zakupy, a w domu nie było nikogo prócz mnie postanowiłem wykorzystać spokój czytając książkę.  Cały tydzień czekałem na ten moment .  Ponownie więc cofałem się o tysiąc lat w czasie. Hmm….historia to moje oczko w głowie.  Nieomal zawsze fascynowały mnie dawne dzieje i tajemnice, które mogą ukrywać . Z tego co się widzi w necie istnieje wiele stowarzyszeń i bractw rekonstruujących dawne dzieje. Czasami żałuję, że nie jestem młodszy i nie mam czasu. Uczestnictwo w odtwarzaniu ciekawych, historycznych wydarzeń musiałoby być  znakomitym  doświadczeniem. W końcu odłożyłem interesującą lekturę, żeby  sięgnąć po laptopa. Zacząłem  przeglądać różnorakie  strony poświęcone takim stowarzyszeniom  albo  konkretnym festiwalom. Odnośnie festiwali to przoduje przede wszystkim Festiwal Wikingów i Słowian na wyspie Wolin. Przez trzy dni w roku trwają występy zespołów folkowych, mają miejsce różnorodne pokazy, walki pomiędzy Słowianami a wikingami itd. itd.  Continue reading


stycznia 12 2010

Wspominanie starych ,dobrych czasów w niedziele przy obiadku

Nie skłamię jeśli napiszę, że czułem się trochę skrępowany na początku naszego spotkania rodzinnego . Justyna dosłownie nie dawała dojść ani mi , ani Sylwkowi do głosu. Ograniczyłem się jedynie do przytakiwania  albo  jeżeli już zyskałem okazję ku temu do wymiany zdania.  Przy obiedzie sytuacja uległa nieco zmianie . Ale czy na lepsze ? Kinga postarała się w kuchni na medal.  Zaskoczyła nas kotlecikiem schabowym wraz z piure, a także surówką . Palce lizać. Miałem nadzieje, że Kinga samą swoją obecnością odrobinę ją przyhamuję. Nic jednak z tego.  To właśnie wtedy zauważyłem, że Kinga jest równie gadatliwa . Teraz to ja zaczynałem przypominać Sylwestra. Obie wspominały piękne lata młodości i dzieciństwa.  Przysłuchując się jedynie dowiedziałem się całkiem ciekawych rzeczy . Będąc jeszcze nastolatką była z natury lekkoduchem.  Częstokroć  uciekała ze szkoły, jeździła na koncerty rockowe i miała kłopoty w szkole. Dopiero jakoś  w późniejszym czasie  wszystko uległo zmianie. Skończyła liceum, wyjechała do Poznania, znalazła pracę i udała się na studia zaoczne.  Udało mi się ją poznać w czasie, gdy świeżo co uzyskała licencjat . Lepsze jednak było przed nami. Kinga bowiem doszła do głosu. Continue reading


stycznia 11 2010

Możliwe przemówienie na bankiecie – ułożenie sobie ogólnego planu

Jak to dobrze, że mamy dziś sobotę i nie mam obowiązku wcześnie wstawać .  Doprawdy nie wyobrażam sobie zresztą pobudki o 6.00 rano po może 2  bądź  3 godzinach snu. To byłby prawdziwy horror . Korzystając z dnia wolnego wyspałem się wstając dopiero na nogi koło południa. Kinga zajmowała się sprzątaniem domu, zaś  ja  postanowiłem  wziąć prysznic. Kinga dała mi do zrozumienia, że bankiet się odbędzie, a moja obecność jest mile widziana. Nie wiedziałem jednak jednej dość  ważnej  rzeczy, a mianowicie  terminu  zaplanowanego bankietu . Sprawa jest na tyle poważna,  iż  nie mógłbym zwolnić się z pracy na jedno popołudnie……..tak więc jeżeli odbędzie się po godzinach  lub  w jakiś wolny dzień to z chęcią się na nim pojawię. Jestem tego pewny. W sobotę udałem się do biblioteki oddać książki  oraz  zrobić zakupy w Tesco.  Postanowiłem oddać książki do biblioteki, gdyż nie mam najmniejszego zamiaru płacić kary za przetrzymywanie .  Szczerze mówiąc nie mam konkretnie czego czytać, więc postanowiłem poszukać czegoś co  przyjemnie  zajmie mój wolny czas. Zacząłem więc szukać. Udało mi się znaleźć parę ciekawych pozycji. Wypożyczając książki udałem się w drogę do sklepu.  W supermarkecie spędziłem ogólnie więcej czasu . Trochę czasu zajęło mi zdobycie potrzebnych produktów po czym dostanie się do kolejki i kupno wybranych towarów. Wracając do domu tonąłem wręcz w śniegu. Ładnie Poznań zasypało . Continue reading


stycznia 8 2010

Przyjemna pogawędka na skype z Łukaszem

W domu pojawiłem się bardziej zadowolony niż ostatnimi dni . Zauważyła to  także  Kinga. Oczywiście była ciekawa skąd tak nagle pojawiła się u mnie radość.  Powiedziałem jej o dzisiejszym spotkaniu z synową pana Sławomira i rozwiązaniu problemu drzwi w jej mieszkaniu . Moja kochana Kinia uśmiechnęła się podając mi  upływie paru chwil  odgrzany obiad. Ona również miała  świetny  dzień. Dyrektorka muzeum jest pod znacznym  wrażeniem, zaś  ludzie są zachwyceni wystawą. Dowiedziałem się  też , że Natalia nagrywając się na automatyczną sekretarkę powiadomiła o swoim przyjeździe do polski. Z pewnością   złoży nam wizytę będąc w Poznaniu. Czekamy.  Niewykluczone  , że jej przyjazd wiąże się z pracą. Być może przylatuje do naszego kraju w związku z jakimś europejskim tournee, odbędzie parę koncertów i poleci dalej.  Resztę dnia spędziłem przy muzyce oraz rozmawiając ze znajomymi za pomocą skype . Akurat udało mi się wdać w rozmowę z Łukaszem, który ciągle tylko narzekał na dzieciaki w klasie, którą uczy. Cóż….. odrobinę  wyrozumienia…..my sami tacy byliśmy. Łukasz świadomie dokonał wyboru takiego a nie innego kierunku . Mógł przewidzieć, że to nie na jego słabe nerwy. Pochwalił się, że szkoła zainwestowała pieniądze w drzwi szklane zewnętrzne.  Odpowiedziałem mu, że dokonała wyśmienitego wyboru . Łukasz się upierał, że trochę głupio, że szasta się tak pieniędzy na prawo i lewo, potem może zabraknąć i kiedy już naprawdę będą potrzebne nie będzie ani grosza.  Continue reading


stycznia 7 2010

Szklany Poznań – będąc myślami wokół Międzynarodowych Targów Poznańskich

Niestety odjechał mi tramwaj, dlatego musiałem troszkę zaczekać na kolejny .  Znakomicie . Nie wiem czy to przez pecha, czy może przez moją opieszałość po prostu. Pozostało mi czekać w tym  zimnie .  Następny  transport nadjedzie za kwadrans.  Pragnąc jedynie świętego spokoju po przyjściu z domu pozwoliłem sobie zadzwonić do Kinii wyjaśniając jej swoje położenie . Wiatr wiał niemiłosiernie. Chłód przeszywał  niesłychanie . Po upływie pozostałego czasu podjechał zbawienny tramwaj. Wewnątrz tego wehikułu nie było wcale cieplej niż na zewnątrz.  Zwróciwszy  uwagę na wolne miejsce pozwoliłem sobie usiąść . Przez niemal całą drogę do domu spoglądałem za szybę. Na zewnątrz było już zupełnie ciemno . Mało kto spacerował ulicami tego starego polskiego miasta. Pragnę zwrócić uwagę na to, że Poznań to nowoczesne miasto,  więc  nie problem trafić na jakieś  konkretne  budynki  wyróżniające  się nowoczesną architekturą. Przykładem mogą być Międzynarodowe Targi Poznańskie – konstrukcja jakby nie patrzeć szklana. Continue reading


stycznia 6 2010

Będąc na uroczystej inauguracji wystawy

Pracowałem do godziny 16.00.  Miałem na tyle szczęście, że Stefan podwiózł mnie aż pod sam dom . Miał po drodze. Wchodząc do domu z mety wstawiłem wodę na kawę i sprawdziłem co jest w lodówce. Odgrzałem sobie obiadku, po czym puściłem jakąś muzykę. Musiałem  chociaż   odrobinkę   odpocząć . Czekała mnie jeszcze wizyta w muzeum.  Zostało mi ogólnie niewiele czasu . Cóż…..komu w drogę temu czas. Ubrałem się i pospieszyłem złapać jakiś tramwaj.  Na dworze było zimno okrutnie . Mało brakowało, a by mi ten tramwaj uciekł. Jakoś nie uśmiechało mi się wydawania ponownie pieniędzy na taksówkę  bądź  co gorsza spacerek z buta jak to się mówi. W muzeum pojawiłem się około godziny wpół do szóstej. Ogólnie z tego co  zauważyłem  było względnie  dużo  ludzi. W jednym pomieszczeniu panował półmrok, zapalone były jedynie lampki. Wnet zauważyłem zakupione przed świętami drzwi szklane z witrażami. Próbowałem się przyjrzeć  daleka.  Nie podchodziłem zbyt blisko by zainteresowani wystawą ludzie nie myśleli sobie, że zamiast eksponatów przyszedłem drzwi oglądać . Od razu wiedziałem, że to motyw sakralny……..matka boska trzymająca dzieciątko o ile sobie przypominam. Wspaniale komponowało się to z różnymi eksponatami z epoki jak i  również  z cicho brzmiącym chorałem gregoriańskim. W ogóle to lampa podobnej barwy co witraż na który patrzyłem  świetnie  go podkreślała. Zmieniłem kurs podchodząc do różnych eksponatów…..uzbrojenia rycerskiego, iluminowanych ksiąg  bądź  przedmiotów codziennego użytku.  Continue reading


stycznia 5 2010

Zwrócenie uwagi na reklamówkę witraży i przeglądnięcie jej

Nie miałem w planach już nigdzie wychodzić po powrocie ze sklepu .  Chwilkę posiedziałem przy laptopie udzielając się  troszeczkę  na forum budowlanym. Musiałem nieco opisać swoje spostrzeżenia  związane z wątkiem zabudowań szklanych. Kinga nie wyglądała na w pełni sił witalnych, a tak poza tym przeleżała pół dnia w łóżku . Nie pozostawało mi nic innego jak samemu wziąć się za obiad.  Zdecydowałem się przyrządzić szybko jakieś danie . Nie było sensu gotować czegoś ciężkostrawnego, tym bardziej, że Kindze nie imał się dziś apetyt. Poszukując czegoś w szafce znalazłem zupki chińskie w 5 minut.   Niewiele czekając wstawiłem wodę w czajniku i wsypałem zawartość paczek do bulionówek . Jakieś dziesięć minut później zaniosłem jej obiadek do pokoju na biurko. Udałem się do salonu, gdzie mój wzrok zatrzymał się na stole. Leżało na nim czasopismo poświęcone witrażom z tego co  zaobserwowałem . Jak się okazało był tam spis witraży wykonywanych przez dane firmy. Cóż…rozsiadłem się na fotelu i zacząłem przeglądać. Motywów witraży było  niezliczenie wiele . Naprawdę dla każdego coś miłego.  Wcieliłem się na moment  w  klienta zainteresowanego witrażami przy czym musiałem być zupełnie świadomy faktu, iż wystrój mieszkania i jego charakter, styl, w którym jest on utrzymany nie może  nie pasować do nabywanego przeze mnie witrażu  . Bardzo podobały mi się motywy roślinne i zwierzęce.  Motywy sakralne raczej bym zostawił w spokoju zdecydowanie . Continue reading


stycznia 4 2010

Spotkanie ze starym znajomym w sklepie muzycznym

Środa chyliła się już ku końcowi . Wieczorem przed snem pisałem jeszcze ze znajomymi,  lecz nie trwało to długo. Ostatniego dnia w roku zbudziłem  się dosyć późno, bo dopiero w południe.  Z karteczki przyczepionej do lodówki dowiedziałem się, że Kinga siedzi teraz w muzeum .  Z uwagi na krótki czas do inauguracji wystawy pracownicy muzeum muszą się streszczać z przygotowaniami . Zrozumiałe. Przeglądałem szczegółowo jej książki. Mniej więcej koło 12.00 podjechał do mnie Krzysztof.  Rozmawialiśmy chwilę na temat elektroniki  oraz  komputerów. Muszę zaznaczyć, iż temat ten porusza jego zainteresowania . W sumie to nie miałem dużo do powiedzenia będąc w tym temacie. Właśnie jechał Krzysztof z Gorzowa, gdzie miał coś ważnego do załatwienia . Namawiał mnie, żebym pojechał z nim do muzycznego, bo zamierza kupić gitarę elektryczną, a  ja się odrobinę na sprzęcie muzycznym znam.  Krzysztof nie musiał mieć specjalnie daru przekonywania, żeby mnie do tego namówić . Zadzwoniłem do Kingi, że nie będzie mnie w domu podając tego powód. Wsiadłem do auta i pomknęliśmy ku najbliższemu sklepowi muzycznemu.  Byłem ciekawy i zdziwiony zarazem po co mu gitara elektryczna . Wraz ze znajomymi gra w jakimś lokalnym zespole i chciałby się udzielić. Z tego co twierdzi na klasyku gra w miarę dobrze. No cóż…………dosłownie chwilę  potem  znaleźliśmy się  na miejscu . W czasach liceum byłem gitarzystą lokalnego zespołu. Wiadomo jak to było, lata 90, heavy metal, długie włosy, skóra , częste spotkania w większym gronie – gdzie te piękne czasy. Sprzedawcą w sklepie okazał się mój stary znajomy zwany przez wszystkich Omą.  Udało mu się mnie na samym progu mnie rozpoznać, pomimo zmian w imagu, które przez ten czas nieuchronnie nastąpiły . Continue reading


grudnia 30 2009

Nie ma to jak w domu

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Po powrocie do domu zająłem się rozpakowywaniem . Kinga w międzyczasie zaparzyła nam obojgu gorącą herbatę. Wrócę teraz do swoich starych zwyczajów.  Jeszcze tego wieczora napalę w kominku i z kieliszkiem brandy w dłoni wertować będę jakąś ciekawą książkę . Na obiad odgrzaliśmy sobie słoik bigosu. Wyciągnąłem  następnie  laptopa. Pisałem chwilę z Natalią. Ta dziewczyna wie, że żyje. Sylwestra spędza we Florencji.  Pochwaliłem jej się, że widziałem zdjęcia jej mieszkania z Włoch . Oczywiście była ciekawa co sądzę o efekcie końcowym jaki osiągnęła. Byłem pod wrażeniem z tego co pamiętam .  Dodałem, że drzwi szklane jakie wybrała  idealnie  pasują do wystroju jej wnętrza. Oczywiście nie pisałem wcześniej, ale ma typowo – regionalnie wystrojone mieszkanie. Dominują więc kamienne posadzki, a w niektórych miejscach marmur. Trzeba przyznać, że wraz z mężem mają gust. Przyznała, że wybierając te drzwi myślała nad praktycznymi ich aspektami . Continue reading


grudnia 29 2009

Drugi dzień świąt i wspólne oglądanie ciekawych zdjęć

Święta minęły naprawdę  fascynująco . Przez te trzy dni świętowaliśmy w pełnym tego słowa znaczeniu. Znalazłem w tym roku pod choinką uszyty na drutach sweter . Obżarłem się do tego stopnia, że w boże narodzenie brzuch zaczął mnie boleć.  Chwała bogu  ziółka, które mi zaparzono  zdecydowanie rozwiązały ten uciążliwy problem . W drugi dzień świąt przyjechali moi rodzice. Natalia przysyła pozdrowienia świąteczne z Włoch. W sobotę popołudniu przy kawie mama coś wspomniała, że Natalia wraz ze swym mężem wyremontowała swoją kamienicę, a właściwie pewną jej część, bo z tego co wiem to w ubiegłym roku wzięli się za remont. Ojciec się wtrącił z informacją, że  znakomicie  prezentują się w jej domu drzwi szklane. Byłem  cholernie  ciekawy na jaki typ postawiła.  Szczerze powiedziawszy w najśmielszych przypuszczeniach nie podejrzewałem, iż moja ciekawość zaspokojona zostanie tego samego popołudnia . Zarówno ojciec jak i matka nie znają się za bardzo na drzwiach i na końcu pewnie tak by mi wytłumaczyli, że nic bym z tego nie zrozumiał. Byłem praktycznie pewien, że moja dopiero co zrodzona ciekawość zostanie zaspokojona latem, kiedy uda mi się wraz z Kingą złożyć Natalii wizytę . Continue reading